16.09.2020
Dominik Nahunko: Bandy trzeszczały
- Mecze z Katowicami to często pewnego rodzaju mała wojenka. Najważniejsze, że w pojedynku przed własną publicznością zostawiliśmy na lodzie całe serducho. Bandy trzeszczały ale chcieliśmy jak najlepiej zagrać przed naszymi kibicami - podsumował pojedynek Dominik Nahunko.
Kapitan Zagłębia przyznał, że obie drużyny miały w tym meczu swoje szanse, by zakończyć mecz w regulaminowym czasie gry.
- Mieliśmy swoje szanse w drugiej tercji jednak pamiętajmy, że mecz trwa 60 minut. Musimy grać dobrze zarówno z tyłu, jak i w ataku jeżeli chcemy myśleć o kolejnych punktach. Naszą podporą jest Michał Czernik, który w niedzielę bardzo nam pomógł w wywalczeniu tego punktu. Każdy z nas przed meczem brałby ten punkt w ciemno - dodał Nahunko.
Skazywani z góry na bycie "czerwoną latarnią ligi" sosnowiczanie pokazali, że będą w stanie powalczyć z silniejszymi zespołami.
- Takimi występami udowadniamy, że Zagłębie nie będzie chłopcami do bicia jak wielu o nas mówiło. Wiemy dobrze jakim składem dysponujemy i przy okrojonym budżecie gramy tym, na co nas stać. Powoli skupiamy się już na meczu w Nowym Targu. Oczyszczamy głowy i zapominamy o niedzielnej dogrywce - kontynuował "Mieciu".
Zapytany o to, czy musiał specjalnie motywować kolegów z drużyny na ten pojedynek powiedział.
- Wiadomo, że mecze z GKS Katowice to takie mini-derby i pojedynek drużyn ze Śląska i Zagłębia. Nie wszyscy o tym wiedzą w szczególności obcokrajowcy dlatego przed meczem musieliśmy im przekazać informację o dodatkowym smaczku takich spotkań - zakończył Nahunko.
